Małe dziecko u dentysty - pierwsza wizyta adaptacyjna
Jolanta Jagła-Makieła, stomatolog NZOZ Primus opracowała sobie język, którym mówi do dzieci podczas ich wizyt w gabinecie. Brzęczenie dentystycznego wiertła to lot pszczółki, borowanie to łaskotanie ząbków, a fotel dentystyczny to samolot. Metoda jest świetna, bo dzięki niecodziennym opisom dentystycznego sprzętu, dzieci do gabinetu mieszczącego się w brudzowickim NZOZ- ie (koło Katowic, Pyrzowic) wchodzą nawet bez rodziców.
NZOZ Primus w Brudzowicach, który słynie w wysokospecjalistycznej ortopedii, może pochwalić się jedynym w swoim rodzaju gabinetem dentystycznym. Jak dr Jagła-Makieła tłumaczy paroletniemu dziecku pierwsze chwile w swoim gabinecie? - Będziemy łaskotać ząbki takim wiertełkiem, które buczy jak pszczółka i wygania robaczki. One wpadają do rureczki, która jest odkurzaczem do ślinki. Pierwsze borowanie brzmi jak bajka, a wszystko po to, by wykształcić w dziecku miłe skojarzenia. – Mały pacjent ma zapamiętać pierwszą wizytę jak najlepiej, wszystko po to, aby dbał o zęby i robił to chętnie. Dobre skojarzenia na trwałe zapisuje psychika ludzka, dzieci muszą widzieć, że gabinet jest ich światem i nie odbiega od ich wyobrażeń, Gabinet może być więc ulem, gdzie brzęczą pszczoły, może być czymkolwiek innym, byle by dziecko poczuło, że jest przyjaźnie – komentuje dr Jolanta Jagła-Makieła, stomatolog NZOZ Primus.
Myjemy już wtedy, gdy ich nie ma
O ząbki należy dbać, kiedy tylko zaczynają się wyrzynać. Podrażnione dziąsła należy smarować wacikiem z rumiankiem bądź ziołowym preparatem Dentinox – wtedy szybciej i mniej boleśnie minie czas ich wychodzenia. Ale nawet wtedy, kiedy ząbków nie ma, należy dbać o higienę buzi dziecka – używając do tego jałowego gazika, którym należy przemywać języczek i podniebienie, aby zapobiegać aftom i pleśniawkom.
Pierwszy ząbek
Kiedy tylko pojawi się pierwszy ząbek należy otoczyć go opieką. W aptece kupujemy specjalne silikonowe szczoteczki przypominające kształtem naparstek, prawdziwej szczoteczki używamy dopiero wtedy kiedy pojawi się więcej mleczaków. Pasty używamy niewiele, w zasadzie tylko brudząc nią włókna szczoteczki, aby maluch jej nie połykał.
Nie używamy past smakowych Rodzice powinni używać past z jak najmniejszą ilością fluoru, bezpieczne pasty dla maluszków to ziołowe, np.: szałwiowe. Do 6 roku życia należy unikać past smakowych, bo zachęcają do połykania – a jak podkreśla dr Jagła-Makieła – taka pasta zamiast wymyć zęby, ląduje do brzuszka, a past z fluorem bezwzględnie nie wolno połykać. Ząbki myjemy co najmniej 2 razy dziennie: rano i wieczorem, powinniśmy też szczotkować je po obiadku.
Zobacz również:
Fluor stosowany wewnętrznie szkodzi
Są na rynku, polecane przez niektórych dentystów, kropelki z dodatkową dawką fluoru, które mają wpływać na wzmocnienie ząbków – jeszcze przed ich pojawieniem się. Dr Jagła-Makieła zdecydowanie przestrzega przed ich stosowaniem. – Wszystko zależy od stężenia fluorku w wodzie pitnej. Informacje na temat stężenia na danym obszarze posiada Sanepidzie. Krople te można podawać dzieciom tylko wtedy, jeśli stężenie fluorku w wodzie pitnej jest niższe od podawanej normy. W większości regionów Polski jest ono wyższe. Fluor ma to do siebie, że wnika w szkliwo i kościec, wypierając wapń, jeśli go wypluwamy razem z pastą nic się niepokojącego nie wydarzy, jednak w przeciwnym razie, bardziej jesteśmy podatni na próchnicę, może także występować osteoporoza młodzieńcza, a także fluoroza zębów, której objawy to:
- centkowane szkliwo – przebarwienia, kruchość i porowatość.
Świadomość rodziców
Najgorsze jest to, że w świadomości rodziców pokutuje pogląd, że o mleczaki nie warto dbać, bo to zęby które i tak wypadną. Zdaniem dr Jagły-Makieły nic bardziej mylnego. – To okres, w którym bardzo ważny jest aspekt psychologiczny, wtedy właśnie uczymy dziecka higieny na całe życie – mówi stomatolog i przestrzega przed podstawowymi zasadami.
Pierwsza wizyta, czyli pełna adaptacja
Zarówno rodzice, jak i lekarze troszczą się i dbają o dziecko, które po raz pierwszy przekracza próg gabinetu, ale tak naprawdę ta pierwsza wizyta powinna odbyć się wtedy, kiedy dziecko ma zdrowe ząbki. Dlaczego? A no po to, by nie kojarzyła się ona maluchowi z ingerencją lekarza.
Pierwsze spotkanie powinno mieć charakter wyłącznie poznawczy, adaptacyjny. Kiedy rodzic przyprowadza dziecko, które boli ząbek, taka wizyta – jako pierwsza dla dziecka, jest z góry skazana na niepowodzenie. Cierpiące i wystraszone dziecko jest nieufne i zazwyczaj nie udaje się przeprowadzić w jego małej buzi żadnego zabiegu. Po każdej wizycie dziecko musi dostać nagrodę: pochwałę naklejkę lub malowankę, czasami rodzice sami kupują jakiś drobiazg , wręczając dyskretnie personelowi, aby nagrodzić nim dziecko za odwagę.
Jolanta Jagła-Makieła, stomatolog NZOZ PRIMUS radzi:
Pamiętaj! Jeśli jesteś pierwszy raz w gabinecie to:
- lepiej, aby dziecko samo usiadło na fotelu,
- mały pacjent powinien poznać meble mieszczące się w gabinecie np.: funkcję fotela - zobaczyć możliwości przesuwania go w górę i dół,
- do kubeczka może sam nalać sobie wodę,
- wizyta jest skuteczniejsza, gdy rodzic zostaje na korytarzu.
Ważne: zaobserwuj zmianę około 5 roku życia u swojego dziecka
Kształt pierwszych ząbków nie zawsze odzwierciedla kształt drugich, ale tuż przed wypadaniem mleczaków między zębami powstają szczeliny – to bardzo dobry znak, bo świadczy o tym, że drugie zęby robią sobie już należne miejsce. Jeśli szczelin nie ma, może to oznaczać, że dziecko będzie miało kłopoty z prawidłowym zgryzem. To zjawisko pojawia się ok. 5 roku życia.
****
NZOZ Primus powstał 11 lat temu, jego założycielką jest dr Halina Frączek. Śląski Primus jest rodzinnym biznesem medycznym – jednym z najlepiej funkcjonujących na Śląsku. Składa się z ZOZ-u i szpitala z 9 oddziałami oraz poradniami specjalistycznymi. NZOZ słynie z wysokospecjalistycznej ortopedii, gdzie wykonuje się artroskopie.
Komentarze do: Małe dziecko u dentysty - pierwsza wizyta adaptacyjna